Dodano: 2008-05-30 20:47
Nie chciałbyś mieć grobowca, nawet symbolicznego?
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-05-30 21:17
| Wampgirl napisał(a): |
| Nie chciałbyś mieć grobowca, nawet symbolicznego? |
Nie chciał bym żeby moi bliscy myśląc o mnie myśleli o tym że trzeba by było znowu pojechać na cmentarz i pozagrabiać liście. Żeby marzli w listopadowy wieczór bo wszyscy odwiedzają groby to i oni też muszą. Mnie do szczęścia wystarczy aby po mojej śmierci choć raz ktoś o mnie pomyślał. Nieważne kto i nie ważne czy dobrze czy źle. Taki mały kaprys.
forever alone immortal
Dodano: 2008-05-30 22:48
Wielkoduszne. Uważam jednak, że większości ludzi potrzebny jest taki grób - zmaterializowana pamięć o zmarłym.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-05-31 10:42
wcale nie trzeba. na pewno wiele osób z waszych rodzin nie wróciło z wojny, nie wiadomo gdzie leżą, a przecież i tak o nich myślicie.
Carpe jugulum
Dodano: 2008-05-31 21:20
Nie trzeba, ale niektórym jednak potrzeba. Ofiary wojenne? Jakieś starsze pokolenia, których nie znam.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-05-31 21:22
| Wampgirl napisał(a): |
| Nie trzeba, ale niektórym jednak potrzeba. Ofiary wojenne? Jakieś starsze pokolenia, których nie znam. |
własnych dziadków i pradziadków, mających wpływ na to że jesteś Ty teraz? pamięć, szacunek, mimo że nie stoisz nad ich grobem? a jeśli grób kogoś z bliskiej rodziny, minie czas wykupu terenu na cmentarzu, to co,znika grób, znikają oni?
Carpe jugulum
Re: Dawstwo organów Dodano: 2008-06-01 14:27
| Horsea napisał(a): |
| Ten wątek pojawiał się w dyskusji dotyczącej eutanazji.
Mam pytanie: co sądzicie o byciu dawcą organów (zarówno za życia jak i po śmierci)? Osobiście po śmierci będzie mi wszystko jedno, co się stanie z moim ciałem (nie chcę tylko żeby mnie żarły robale- mają mnie skremować) Jeśli jeszcze części z niego komuś się przydadzą to czemu nie? Jednak moja rodzina ma pewne obiekcje (np. co do pobierania rogówek, warunków w polskich szpitalach, wyglądu ciała po takim zabiegu itp.). Czy zdecydowałbym się oddać nerkę lub szpik za życia? nie wiem, może komuś z rodziny. |
Po śmierci nie ma problemu. Ale po ulicach jeździ mnóstwo dawców organów. Myślę iż wiecie co mam na myśli:D
"I'm not crazy. My reality is just different than yours" Alice in Wonderland "Amor ex oculis oriens in pectus cadit" Szkarłatny Kwiat
Dodano: 2008-06-01 21:28
| Lady_Margolotta napisał(a): |
| [quote:b611925718="Wampgirl"]Nie trzeba, ale niektórym jednak potrzeba. Ofiary wojenne? Jakieś starsze pokolenia, których nie znam. |
własnych dziadków i pradziadków, mających wpływ na to że jesteś Ty teraz? pamięć, szacunek, mimo że nie stoisz nad ich grobem? a jeśli grób kogoś z bliskiej rodziny, minie czas wykupu terenu na cmentarzu, to co,znika grób, znikają oni?[/quote:b611925718]
Żadnego ze swych pradziadków nie znałam, co nie znaczy, że ich nie szanuję. Mnie nie są potrzebne grobowce jako pomniki pamięci, ale spora rzesza ludzi przyzwyczaiła się do rytualnych spacerów na cmentarz. Mówię zwłaszcza o ludziach ze starszego pokolenia. Dla nich porządkowanie grobu nie jest zwykłym zrzucaniem liści, lecz oznaką pamięci (oczywiście, jeśli nagrobek należy do kogoś bardzo im bliskiego).Pamięć o zmarłym towarzyszy w każdym miejscu, nie tylko na cmentarzu, ale jest to miejsce specyficzne i wydaje mi się, że grobowiec znacznie ułatwia niektórym sprawę. Jest miejscem szczególnym, gdzie rytualne na pozór czynności nabierają niecodziennego wymiaru.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-07-13 17:00
Mi tam wystraczy moja genealogia , ktora tworze aby utkwic pamiec o tych ludziach .
Zbieram fotografie i nagrania i rozne rzeczy . Pomniki to nie to samo .Za ich pomoca nie da sie poznac czlowieka . Czasami mam wrazenie ze znalam moja prababcie mimo ze umarla bardzooo dawno temu =)
Poza tym tez nie chcialabym miec zadnego pomnika bo nie chce aby pamiec o mnie byla przykrym obowiazkiem
Schuld und Sühne
Dodano: 2008-07-13 17:25
W tym temacie powiem tyle: niech biorą moje flaki, jeśli tylko będą się do przeszczepu nadawać.
Dodano: 2008-07-13 19:55
Hmm uważam że każdy jak tylko zdrowie mu pozwala powinien oddawać krew i zgłosić się jako dawca szpiku kostnego...nie bd miał po tym jakiś wielkich konsekwencji a po czasie żadnych, dawcą szpiku może nigdy nie zostać,ale może w razie potrzeby... co jest ważne, nie można zostać dawcą krwi przez rok oraz nie można zostać dawcą szpiku kostnego przez całe życie jeżeli kiedykolwiek zrobiło się sobie tatuaż!!!
Dawstwo organów... hmm jak już to tylko po śmierci to i tak raczej nie wszystkich, tkanki skórnej wolałbym nie oddawać,włosów i oczu tak samo, niech moja rodzina doczeka się pogrzebu a potem ciało spalić i rozsypać gdzieś w górach....albo w Bieszczadach albo na zielonych wzgórzach Walii lub Nowej Zelandii...[/b]
Nauka uczyniła z nas Bogów, zanim jeszcze zasłużyliśmy na to by być Ludźmi...
Dodano: 2008-07-13 22:20
ja bym jednak wolała być pochowana ze wszystkim w srodku xD wiem, że moglabym uratować komuś zycie, lecz jestem egiostką i moje organy są wyłącznie moje. A jeśli chodzi o pochówek... wybieram jakiś cichy przedwojenny cmentarzyk, może byc nawet ten, którego tak przeraźliwie bałam się w dzieciństwie:)
Smutek jest drzewem, a jego owocami łzy...
Dodano: 2008-07-13 22:53
| IronMaidenFanka napisał(a): |
| ja bym jednak wolała być pochowana ze wszystkim w srodku xD wiem, że moglabym uratować komuś zycie, lecz jestem egiostką i moje organy są wyłącznie moje. A jeśli chodzi o pochówek... wybieram jakiś cichy przedwojenny cmentarzyk, może byc nawet ten, którego tak przeraźliwie bałam się w dzieciństwie:) |
Zgadzam się :) a poza tym trzeba sie zgodzić na to za życia więc jeżeli odpukac ktoś wyląduje w szpitalu np. po wypadku a w karcie bedą mieli, że ktoś się zgadza no coś takiego to jest więkrze prawdopodobieństwo że nie przeżyje...... zdarzały się już takie przypadki .....
Niczego nie można do końca przemyśleć, wszystko można do końca przetrwać.
Dodano: 2008-09-23 15:26
Ja podpisałam oświadczenie że chcę po śmierci oddać organy do badań. Nie dosyć że nauka z tego coś może uzyska bo moja mama ma nieuleczalną chorobę, to jeszcze moi najbliżsi za to dostaną rekompensatę finansową...
"Istnieć znaczy zmieniać się, zmieniać się - to dojrzewać, dojrzewać zaś - to nieskonczenie tworzyć Samego Siebie..."
Dodano: 2008-09-23 16:10
Mam takie małe oświadczenie podpisane, w portfelu... a cóż jak coś się stanie, to raczej mi będzie bez różnicy czy będę na pogrzebie coś tam w środku miała albo i nie. Zawsze jest taka perspektywa, że jakaś część mnie będzie żyła dłużej, a mniej w ziemi zjedzą reducenci.
:) "jedzenia" mają dosyć...
"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw
Dodano: 2008-10-22 14:08
Chcicałabym oddać organy po śmierci. Mam zamiar zostać po tym wszystkim spalona. Nie chce czekać, aż zjedzą mnie robaczki... 8) To takie nieestetyczne... Hehe. :)
Dodano: 2008-10-22 14:25
Jeśli mogłabym poprzez oddanie swoich organów zwiększyć szanse na uratowanie zdrowia lub życia swoich dzieci to z pewnością bym to zrobiła nawet za cenę mojego życia. Mając przed sobą tą perspektywę myślę, że zgodziłabym się pomóc innej chorej osobie po mojej śmierci.
Dodano: 2008-10-22 19:01
Jak najbardziej..Jeśli miałoby to komukolwiek uratować życie czy zdrowie, to po mej śmierci, niech wycinają ze mnie co chcą...Bo mi to nie będzie już do niczego potrzebne przecież...Ludzie powinni sobie poagać, nawet w tak kontrowersyjny sposób, bo dziś niestety, możemy liczyć tylko na siebie nawzajem..Dlatego też jestem honorowym dawcą krwi, wkrótce szpiku..No i działam wolontarystycznie w osrodku dla dzieci niepełnosprawnych..Tak więc wybór oddania komuś organów po śmierci jest oczywisty.. :D
"Beata est vita conveniens naturae suae"... (Najszczęśliwsze, najlepsze jest życie w zgodzie z własną naturą)
Dodano: 2008-10-22 22:21
z racji zużycia to moje organki się raczej nie przydadzą, tyle teorii...
z praktycznego punktu widzenia zawsze przy sobie mam świstek ---> zgodę na pobranie moich narządów w przypadku olania mnie przez lekarzy, no ale życie swoją drogą ponieważ w sezonie letnim z racji wykonywania zawodu (motocykl) i w przypadku kraksy to z tego co widzę to obrażenia wew. są tak duże że generalnie nic by po mnie nie zostało, czyli żaden pożytek ze mnie pomimo zgody, no chyba że zaczną przeszczepiać paznokcie :D
Wczoraj przyszedł czas, aby już dziś pomyśleć rozsądnie o jutrze...
Dodano: 2008-10-26 09:29
Oczywiscie jestem za! Po co mi po smierci organy wew. i tak juz sie nie napije i tak 
Nitimur in vetitum - dążymy do tego co zakazane